Dzisiaj szykowało się na piękny dzień. Postanowiłam pójść z moimi pokemonami do lasu i potrenować. Gdy znalazłam się już wśród drzew znalazłam idealne miejsce, polana z powalonym pniem.
-Nidorana, Riolu do mnie!- powiedziałam i pokemony posłusznie się pojawiły.
-Nidorana Toxic Spikes, Riolu Double Kick!- pokemony razem zaatakowały i drzewo rozpadło się na pół. -Dobrze! Teraz Nidorana użyj Toxic a Riolu Focus Punch!- Nidoran podbiegł do jednej z części i drzewo rozpadło się, drugi kawałek też rozsypał się po uderzeniu Riolu. -Brawo!- przytuliłam moje pokemony i dałam i po trzy poke przysmaki. Schowałam je do pokeballi i ruszyłam w stronę miasta w celu kupienia paru rzeczy. Na mojej drodze spotkałam dziewczynę.
-Cześć.- przywitałam się. -Jestem Kiara.
-Ja Katherin.- odpowiedziała. Podeszłam nieco bliżej.
-Wiesz może jakie jest najbliższe miasto?
-Nimbasa, właśnie stąd pochodzę.
-Dzięki.- uśmiechnęłam się.
-A ty jesteś z?
-Hoenn z Petalburg'a.- nastała chwila niezręcznej ciszy, przerwało ją dźwięk otwierającego się pokebbala. Przed nami stanął mój nidoran. Mogłam to przewidzieć, mój pokemon był bardzo ruchliwy i nie lubił siedzieć w pokeballu i wychodził z niego przy każdej okazji.
-Też mam nidorana, tyle że samca.
-Fajnie.- uśmiechnęłam się i wzięłam nidorane na ręce. -Idziesz ze mną do miasta?
-W sumie nie mam nic do roboty.
-Świetnie.- wolnym krokiem ruszyłyśmy w stronę miasta.
<Kaherin?>
piątek, 6 listopada 2015
Od Katherin
Wstałam dzisiaj wcześnie rano. Umyłam się, uczesałam i ubrałam. Podeszłam do parapetu przy oknie w moim pokoju, na którym siedział Nidoran i patrzył przez okno. Wzięłam go na ręcę, a ten krzyknął zadowolony:
-Ni! Nido!-i wtulił się we mnie.
Zaśmiałam się cicho i zeszłam gotowa na dół. Moi rodzice nadal mieli urlop. Ich pokemony były z tego wyraźnie zadowolone, gdyż w końcu zwracali na nie uwagę, ale za 4 dni ich urlop miał się już skończyć. Westchnęłam cicho i położyłam Nidorana na podłodze, a on pognał do kuchni. Zobaczyłam mamę siedzącą na kanapie w przedpokoju z Liepard, która mruczała i wtulała się w mamę. Moja rodzicielka piła herbatę mandarynkową, co było czuć już z kilometra, gdyż aromat napoju unosił się po całym pokoju.
-Obiad masz na stole. Tata wyszedł z Bouffalant'em, żeby się trochę odświeżyć-powiedziała.
Skinęłam głową i podeszłam do stołu w kuchni, jednak zanim zaczęłam jeść, wywołałam z pokeballa Swinub'a i nasypałam mu i Nidoranowi do misek karmy dla pokemonów. Chwilę po tym zasiadłam do śniadania. Była to parówka, jajko sadzone i chleb razowy oczywiście z herbatą mandarynkową. Po posiłku pozmywałam naczynia, schowałam moje pokemony do pokeballi. Gdy przebiegałam obok kanapy, gdzie siedziała mama, wykrzyknęłam:
-Mamo, wychodzę!
Doszłam do drzwi, założyłam granatowe kozaki z kryształami i błękitny, przezroczysty, jedwabny płaszcz i wyszłam z domu. Dzień był ładny, a ja postanowiłam go wykorzystać na trening. Po kilku minutach poszukiwań znalazłam 2 duże skały. Wywołałam pokemony z pokeballi.
-Swinub, Blizzard, Nidoran, Poison Fang!-krzyknęłam.
Pokemony wykonały moje polecenia, a ataki zostały skierowane na jedną ze skał, którą rozkruszyła się na kawałki.
-Wspaniale! Teraz druga skała. Swinub, Dig, Nidoran, Toxic Spikes!
Pokemon świnka zakopał się w ziemię i uderzył kamień spod ziemii. Wszystko pięknie zakończył Nidoran, rozwalając skałę. Pochwaliłam pokemony i poszliśmy dalej. Wtedy natknęłam się na jakąś dziewczynę.
-Cześć. Jestem Kiara-przedstawiła się.
Kiara?
-Ni! Nido!-i wtulił się we mnie.
Zaśmiałam się cicho i zeszłam gotowa na dół. Moi rodzice nadal mieli urlop. Ich pokemony były z tego wyraźnie zadowolone, gdyż w końcu zwracali na nie uwagę, ale za 4 dni ich urlop miał się już skończyć. Westchnęłam cicho i położyłam Nidorana na podłodze, a on pognał do kuchni. Zobaczyłam mamę siedzącą na kanapie w przedpokoju z Liepard, która mruczała i wtulała się w mamę. Moja rodzicielka piła herbatę mandarynkową, co było czuć już z kilometra, gdyż aromat napoju unosił się po całym pokoju.
-Obiad masz na stole. Tata wyszedł z Bouffalant'em, żeby się trochę odświeżyć-powiedziała.
Skinęłam głową i podeszłam do stołu w kuchni, jednak zanim zaczęłam jeść, wywołałam z pokeballa Swinub'a i nasypałam mu i Nidoranowi do misek karmy dla pokemonów. Chwilę po tym zasiadłam do śniadania. Była to parówka, jajko sadzone i chleb razowy oczywiście z herbatą mandarynkową. Po posiłku pozmywałam naczynia, schowałam moje pokemony do pokeballi. Gdy przebiegałam obok kanapy, gdzie siedziała mama, wykrzyknęłam:
-Mamo, wychodzę!
Doszłam do drzwi, założyłam granatowe kozaki z kryształami i błękitny, przezroczysty, jedwabny płaszcz i wyszłam z domu. Dzień był ładny, a ja postanowiłam go wykorzystać na trening. Po kilku minutach poszukiwań znalazłam 2 duże skały. Wywołałam pokemony z pokeballi.
-Swinub, Blizzard, Nidoran, Poison Fang!-krzyknęłam.
Pokemony wykonały moje polecenia, a ataki zostały skierowane na jedną ze skał, którą rozkruszyła się na kawałki.
-Wspaniale! Teraz druga skała. Swinub, Dig, Nidoran, Toxic Spikes!
Pokemon świnka zakopał się w ziemię i uderzył kamień spod ziemii. Wszystko pięknie zakończył Nidoran, rozwalając skałę. Pochwaliłam pokemony i poszliśmy dalej. Wtedy natknęłam się na jakąś dziewczynę.
-Cześć. Jestem Kiara-przedstawiła się.
Kiara?
sobota, 31 października 2015
Od Kiary - CD. opowiadanie Anabeth
Stanęłam do walki z brunetką, czyli jak się okazało Sara, wystawiła Seedot'a, ja oczywiście wystawiłam Nidorana.
-Seedot Power Whip!- krzyknęła.
-Nidorana unik i Toxic Spikes!- pokemon zaczął atakować. Seedot zatoczył się do tyłu, udało się otruć przeciwnika.
-Seedot, nie poddawaj się, Energy Ball!
-Nidorana unik i Acid Armor!- pokemon posłusznie wykonał wszystkie polecenia. Pokemon przeciwniczki oberwał z powodu trucizny.
-Seedot Bullet Seed!- krzyknęła Sara.
-Nidorana unik i Toxic Spikes!
-Unik!-krzyknęła dziewczyna, jednak jej pokemon był za bardzo osłabiony i nie dał rady wykonać polecenia. Seedpt padł nie zdolny do walki. Sara schowała pokemona i naburmuszona podeszła do swojej koleżanki. Schowałam Nidorane do pokeballa i podeszłam do Anabeth i przybiłyśmy piątki.
-To gdzie teraz?- spytałam.
-Może pochodzimy po lesie? Może złapiemy jakieś pokemony?
-Dobry pomysł.- ruszyłyśmy przed siebie rozmawiając o różnych rzeczach, głównie o pokemonach. Po chwili coś zaszeleściło w krzakach i przed nami wyskoczył Riolu!
-Nidoran do mnie!- krzyknęłam, pokemon posłusznie stawił się do walki. Nidorana zaatakowała Toxic Spikes i Riolu oberwał, następnie zaatakował Focus Punch, Nidorana zrobiła udany unik i zaatakowała Toxic, Riolu uniknął ataku i zaatakował Seismic Toss, Nidorana trochę dostała ale jeszcze zaatakowała Toxic Spikes i Riolu upadł niezdolny do walki. Szybko rzuciłam w jego stronę pokeball. Chwilę czekałam w napięciu ale nic się nie wydarzyło. Czyli złapał Riolu! Radosna podbiegłam i wzięłam pokeball.
-Złapała Riolu!- krzyknęłam i triumfalnie podniosłam rękę do góry w której trzymałam pokeball.
<Anabeth?>
-Seedot Power Whip!- krzyknęła.
-Nidorana unik i Toxic Spikes!- pokemon zaczął atakować. Seedot zatoczył się do tyłu, udało się otruć przeciwnika.
-Seedot, nie poddawaj się, Energy Ball!
-Nidorana unik i Acid Armor!- pokemon posłusznie wykonał wszystkie polecenia. Pokemon przeciwniczki oberwał z powodu trucizny.
-Seedot Bullet Seed!- krzyknęła Sara.
-Nidorana unik i Toxic Spikes!
-Unik!-krzyknęła dziewczyna, jednak jej pokemon był za bardzo osłabiony i nie dał rady wykonać polecenia. Seedpt padł nie zdolny do walki. Sara schowała pokemona i naburmuszona podeszła do swojej koleżanki. Schowałam Nidorane do pokeballa i podeszłam do Anabeth i przybiłyśmy piątki.
-To gdzie teraz?- spytałam.
-Może pochodzimy po lesie? Może złapiemy jakieś pokemony?
-Dobry pomysł.- ruszyłyśmy przed siebie rozmawiając o różnych rzeczach, głównie o pokemonach. Po chwili coś zaszeleściło w krzakach i przed nami wyskoczył Riolu!
-Nidoran do mnie!- krzyknęłam, pokemon posłusznie stawił się do walki. Nidorana zaatakowała Toxic Spikes i Riolu oberwał, następnie zaatakował Focus Punch, Nidorana zrobiła udany unik i zaatakowała Toxic, Riolu uniknął ataku i zaatakował Seismic Toss, Nidorana trochę dostała ale jeszcze zaatakowała Toxic Spikes i Riolu upadł niezdolny do walki. Szybko rzuciłam w jego stronę pokeball. Chwilę czekałam w napięciu ale nic się nie wydarzyło. Czyli złapał Riolu! Radosna podbiegłam i wzięłam pokeball.
-Złapała Riolu!- krzyknęłam i triumfalnie podniosłam rękę do góry w której trzymałam pokeball.
<Anabeth?>
Od Katherin-CD historii Victorii
-Z tego regionu, czyli Unovy, a dokładniej z Nimbasy-powiedziałam-A ty?
-Ja jestem z Kalos, z Lumiose-odparła.
Uśmiechnęłam się. Wtedy przypomniało mi się, że nie przedstawiłam jej mojego drugiego pokemona-Swinub'a.
-A... No właśnie. Mam jeszcze jednego pokemona-powiedziałam, a wtedy Swinub wyskoczył z pokeballa. Dziewczyna zaczęła się na niego patrzeć.
-Ładny pokemon. Ja mam tylko Gothitę...-westchnęła.
Uśmiechnęłam się.
-Napewno jakiegoś złapiesz-pocieszyłam ją-Co powiesz na trening?
Dziewczyna zgodziła się. Po chwili znalazłyśmy duże skały. Ja wzięłam dwie z nich, a moja towarzyszka pozostałe dwie. W mig Nidoran rozwaliła jedną skałe, a Swinub drugą. Pochwaliłam pokemony, a wtedy podeszła do nas 2 trenerów.
-Beznadzieja!-krzyknęli-I co to za trenerki!
-Słucham!?-spytałam oburzona-Może macie ochotę na walkę?
Pokiwali głowami. Victoria walczyła z niejakim Kennedy'm, a ja z Jay'em. Chłopak wystawił do walki Snivy, a ja Nidoran.
-Nidoran, Poison Fang i Cross Poison!
Pokemon podbiegł do przeciwnika i ugryzł go, otruwając, a następnie roztoczył wokół niego mgłę, przez którą był otruty jeszcze bardziej.
-Snivy, odegraj się Leaf Storm!
Mój Nidoran oberwał, lecz szybko się podniósł i za moim poleceniem zaatakował kilka razy Toxic Spikes. Snivy padła niezdolna do walki, a trener schował ją do pokeballa. Pogłaskałam Nidoran i nagrodziłam.
-Może jeszcze jedna walka? Z tym Nidoranem?-zaśmiał się.
-Niech ci będzie-powiedziałam.
Tym razem wystawił Vulpix.
-Vulpix, Ember!
Nidoran oberwał, ale odegrał się Cross Poison, a następnie Toxic Spikes. Vulpix kilka razy uderzyła Ember, lecz Nidoran zrobił uniki i uderzył Poison Fang. Vulpix padł. Trener wściekły schował ją do pokeballa i odszedł. Popatrzyłam się na walkę Victorii, a wtedy z mojego pokeballa wyszedł Swinub. Także chciał walczyć. Zobaczyłam nagle samotną Sneasel. Swinub zaatakował ją Blizzard, a następnie Dig. Ta odegrała się Bite. Pokemon jednak nie poddał się łatwo i zakończył walkę Icy Wind. Sneasel padła niezdolna do walki. Schowałam Swinub'a do pokeballa.
Victoria?
-Ja jestem z Kalos, z Lumiose-odparła.
Uśmiechnęłam się. Wtedy przypomniało mi się, że nie przedstawiłam jej mojego drugiego pokemona-Swinub'a.
-A... No właśnie. Mam jeszcze jednego pokemona-powiedziałam, a wtedy Swinub wyskoczył z pokeballa. Dziewczyna zaczęła się na niego patrzeć.
-Ładny pokemon. Ja mam tylko Gothitę...-westchnęła.
Uśmiechnęłam się.
-Napewno jakiegoś złapiesz-pocieszyłam ją-Co powiesz na trening?
Dziewczyna zgodziła się. Po chwili znalazłyśmy duże skały. Ja wzięłam dwie z nich, a moja towarzyszka pozostałe dwie. W mig Nidoran rozwaliła jedną skałe, a Swinub drugą. Pochwaliłam pokemony, a wtedy podeszła do nas 2 trenerów.
-Beznadzieja!-krzyknęli-I co to za trenerki!
-Słucham!?-spytałam oburzona-Może macie ochotę na walkę?
Pokiwali głowami. Victoria walczyła z niejakim Kennedy'm, a ja z Jay'em. Chłopak wystawił do walki Snivy, a ja Nidoran.
-Nidoran, Poison Fang i Cross Poison!
Pokemon podbiegł do przeciwnika i ugryzł go, otruwając, a następnie roztoczył wokół niego mgłę, przez którą był otruty jeszcze bardziej.
-Snivy, odegraj się Leaf Storm!
Mój Nidoran oberwał, lecz szybko się podniósł i za moim poleceniem zaatakował kilka razy Toxic Spikes. Snivy padła niezdolna do walki, a trener schował ją do pokeballa. Pogłaskałam Nidoran i nagrodziłam.
-Może jeszcze jedna walka? Z tym Nidoranem?-zaśmiał się.
-Niech ci będzie-powiedziałam.
Tym razem wystawił Vulpix.
-Vulpix, Ember!
Nidoran oberwał, ale odegrał się Cross Poison, a następnie Toxic Spikes. Vulpix kilka razy uderzyła Ember, lecz Nidoran zrobił uniki i uderzył Poison Fang. Vulpix padł. Trener wściekły schował ją do pokeballa i odszedł. Popatrzyłam się na walkę Victorii, a wtedy z mojego pokeballa wyszedł Swinub. Także chciał walczyć. Zobaczyłam nagle samotną Sneasel. Swinub zaatakował ją Blizzard, a następnie Dig. Ta odegrała się Bite. Pokemon jednak nie poddał się łatwo i zakończył walkę Icy Wind. Sneasel padła niezdolna do walki. Schowałam Swinub'a do pokeballa.
Victoria?
Od Katherin-Trening, nowy pokemon
Wstałam dzisiaj o 6.00. Tym razem jednak nikt mnie nie obudził, sama się obudziłam i wstałam z łóżka. Zobaczyłam Nidorana stojącego przed drzwiami i jakieś kroki. Wyszłam z pokoju i ujrzałam moich rodziców biegających po całym domu. W końcu zeszli na dół. Westchnęłam i wróciłam do pokoju. Wyczesałam się i ubrałam, a po tych czynnościach zeszłam na dół.
-Och, kochanie!-wykrzyknęła moja matka-Mamy dla ciebie wspaniałą wiadomość!
-Mamy urlop! Tygodniowy!-dokończył mój ojciec.
Uśmiechnęłam się. Rodzice siedzieli przy stole i jedli śniadanie. Dosiadłam się do nich i wzięłam z talerza ze stertą kiełbasek jedną. Mama podłożyła mi pod nos talerz z jajecznicą. Podziękowałam i w spokoju zjedliśmy śniadanie. Tym razem moi rodzice nakarmili Liepard'a, Bouffalant'a i Nidorana. Pokemony najwyraźniej były zadowolone, zresztą ja też. W końcu 1 tydzień będę mogła z nimi spędzić. Moja mama usiadła przed telewizorem ze swoim pokemonem kotem, za to ojciec poszedł ze swoim pokemonem na małą przejażdżkę po okolicy. Zbliżyłam się do drzwi, założyłam swój płaszcz, wzięłam torebkę i schowałam do pokeballa Nidorana. Gdy już chciałam wyjść, usłyszałam głos mamy:
-Gdzieś się wybierasz, skarbie?-zapytała.
Odwróciłam się w jej stronę i uśmiechnęłam.
-Tak właściwie to tak. Muszę poćwiczyć trochę z Nidoranem, no wiesz, musimy trzymać formę-zaśmiałam się-Poza tym, może złapię nowego pokemona-dodałam i wyszłam.
Dzień był bardzo ładny. Postanowiłam udać się do lasu i poćwiczyć z pokemonem w spokoju. Odetchnęłam z ulgą, gdy znalazłam się w środku lasu, gdzie nikogo nie było-z wyjątkiem pokemonów. Wtem Nidoran wyskoczył ze swojego pokeballa. Uśmiechnęłam się i poszliśmy dalej. Po kilku minutach znaleźliśmy kilka skał.
-Gotowy, Nidoran?-zapytałam.
Kiwnął główką.
-Zaatakuj Toxic Spikes!
Pokemon posłusznie wykonał moje polecenie. Atak z impetem uderzył o skałę, a ta przepołowiła się na pół. Gdy miałam wydać mu kolejne polecenie, Nidoran zaatakował znowu, lecz to nie był atak, który znał-był zupełnie nowy! Wtedy zrozumiałam, że nauczył się nowego ataku, a był to Poison Fang! Skała rozwaliła się, a ja zadowolona przytuliłam Nidorana. Wtedy coś zaszeleściło w krzakach. Nidoran przybrał pozycję bojową, a ja przyglądałam się krzakom. Po chwili, wyszedł z nich mały pokemon. Wyjęłam pokedex. Swinub, Pokemon Świnia. Swinub ma niezwykle rozwinięty zmysł powonienia, który zazwyczaj wykorzystuje by znaleźć pożywienie. Typ lodowy i ziemny. Popatrzyłam na niego. Swinub był bardzo słodki i uroczy. Postanowiłam go złapać.
-Nidoran, użyj Poison Fang!-krzyknęłam.
Swinub był najwyraźniej zdezorientowany i nie wiedział co się dzieje, więc atak z łatwością w niego trafił. Pokemon uderzył w drzewo. Rozzłoszczony użył Dig i zakopał się pod ziemię.
-Nidoran, bądź ostrożny!
Kiwnął główką i nasłuchiwał, lecz nic to nie dało-po chwili z ziemii prosto na Nidorana wyleciał Swinub i walnął w niego. Upadł na ziemię, tak samo jak Swinub, lecz szybko wstał.
-Cross Poison, a następnie Toxic Spikes!
Przeciwnik został otruty dwa razy-najpierw przez dym, a później przez kolce. Padł niezdolny do walki. Rzuciłam w niego pokeballem. Ku mojemu zdziwieniu złapał się.
Podeszłam do Nidorana i uściskałam go, lecz widziałam, że był zmęczony, zresztą Swinub pewnie też. Udałam się do Centrum Pokemon i oddałam ich pokeballe siostrze Joy. Po kilku minutach odebrałam je. Były całe i zdrowe, pełne energii. Wtedy podeszła do mnie jakaś dziewczyna z kruczoczarnymi włosami.
-Cześć. Chcesz się zmierzyć?-zapytała.
Kiwnęłam głową. Wyszłyśmy z Centrum Pokemon i ustawiłyśmy się.
-2 na 2-powiedziała dziewczyna z chytrym uśmieszkiem.
Przytaknęłam. Ona wystawiła do walki Slugmę i Teddiursę, a ja moje jedyne pokemony, czyli: mojego pierwszego pokemona, Nidorana oraz nowo złapanego Swinub'a. Zaczęła się walka.
-Slugma, Ember, Teddiursa Quick Attack!
-Unik!
Pokemony przeciwnika zaatakowały, lecz moje pokemony zrobiły zwinne uniki.
-Nidoran, Poison Fang, Swinub Blizzard!
Nidoran uderzył Teddiursę, a Swinub zamroził Slugmę, która padła niezdolna do walki, lecz pozostał jeszcze otruty Teddiursa. Trenerka schowała Slugmę.
-Teddiursa, załatw Nidorana Barrage!
Pokemon Miś uderzył, a mój Nidoran padł niezdolny do dalszej bitwy. Schowałam go do pokeballa. Pozostał Swinub.
-Swinub, Dig!
Pokemon zanurkował pod ziemię. Teddiursa zaczął się rozglądać za przeciwnikiem, a wtedy on wyleciał z ziemii i powalił go. Moja wściekła przeciwniczka schowała pokonanego Teddiursę do pokeballa i poszła do Centrum. Schowałam Swinub'a i ruszyłam w jej ślady. Siostra Joy wyleczyła moje pokemony i wróciłam do domu.
-Mamo, Tato, mam dla was niespodziankę!-krzyknęłam, wchodząc do kuchni.
-Tak, kochanie?-zapytał mój ojciec.
-Mam nowego pokemona!-wykrzyknęłam, a wtedy z mojego pokeballa wyszedł Swinub. Moi rodzice byli ze mnie dumni i bardzo się ucieszyli.
KONIEC
-Och, kochanie!-wykrzyknęła moja matka-Mamy dla ciebie wspaniałą wiadomość!
-Mamy urlop! Tygodniowy!-dokończył mój ojciec.
Uśmiechnęłam się. Rodzice siedzieli przy stole i jedli śniadanie. Dosiadłam się do nich i wzięłam z talerza ze stertą kiełbasek jedną. Mama podłożyła mi pod nos talerz z jajecznicą. Podziękowałam i w spokoju zjedliśmy śniadanie. Tym razem moi rodzice nakarmili Liepard'a, Bouffalant'a i Nidorana. Pokemony najwyraźniej były zadowolone, zresztą ja też. W końcu 1 tydzień będę mogła z nimi spędzić. Moja mama usiadła przed telewizorem ze swoim pokemonem kotem, za to ojciec poszedł ze swoim pokemonem na małą przejażdżkę po okolicy. Zbliżyłam się do drzwi, założyłam swój płaszcz, wzięłam torebkę i schowałam do pokeballa Nidorana. Gdy już chciałam wyjść, usłyszałam głos mamy:
-Gdzieś się wybierasz, skarbie?-zapytała.
Odwróciłam się w jej stronę i uśmiechnęłam.
-Tak właściwie to tak. Muszę poćwiczyć trochę z Nidoranem, no wiesz, musimy trzymać formę-zaśmiałam się-Poza tym, może złapię nowego pokemona-dodałam i wyszłam.
Dzień był bardzo ładny. Postanowiłam udać się do lasu i poćwiczyć z pokemonem w spokoju. Odetchnęłam z ulgą, gdy znalazłam się w środku lasu, gdzie nikogo nie było-z wyjątkiem pokemonów. Wtem Nidoran wyskoczył ze swojego pokeballa. Uśmiechnęłam się i poszliśmy dalej. Po kilku minutach znaleźliśmy kilka skał.
-Gotowy, Nidoran?-zapytałam.
Kiwnął główką.
-Zaatakuj Toxic Spikes!
Pokemon posłusznie wykonał moje polecenie. Atak z impetem uderzył o skałę, a ta przepołowiła się na pół. Gdy miałam wydać mu kolejne polecenie, Nidoran zaatakował znowu, lecz to nie był atak, który znał-był zupełnie nowy! Wtedy zrozumiałam, że nauczył się nowego ataku, a był to Poison Fang! Skała rozwaliła się, a ja zadowolona przytuliłam Nidorana. Wtedy coś zaszeleściło w krzakach. Nidoran przybrał pozycję bojową, a ja przyglądałam się krzakom. Po chwili, wyszedł z nich mały pokemon. Wyjęłam pokedex. Swinub, Pokemon Świnia. Swinub ma niezwykle rozwinięty zmysł powonienia, który zazwyczaj wykorzystuje by znaleźć pożywienie. Typ lodowy i ziemny. Popatrzyłam na niego. Swinub był bardzo słodki i uroczy. Postanowiłam go złapać.
-Nidoran, użyj Poison Fang!-krzyknęłam.
Swinub był najwyraźniej zdezorientowany i nie wiedział co się dzieje, więc atak z łatwością w niego trafił. Pokemon uderzył w drzewo. Rozzłoszczony użył Dig i zakopał się pod ziemię.
-Nidoran, bądź ostrożny!
Kiwnął główką i nasłuchiwał, lecz nic to nie dało-po chwili z ziemii prosto na Nidorana wyleciał Swinub i walnął w niego. Upadł na ziemię, tak samo jak Swinub, lecz szybko wstał.
-Cross Poison, a następnie Toxic Spikes!
Przeciwnik został otruty dwa razy-najpierw przez dym, a później przez kolce. Padł niezdolny do walki. Rzuciłam w niego pokeballem. Ku mojemu zdziwieniu złapał się.
Podeszłam do Nidorana i uściskałam go, lecz widziałam, że był zmęczony, zresztą Swinub pewnie też. Udałam się do Centrum Pokemon i oddałam ich pokeballe siostrze Joy. Po kilku minutach odebrałam je. Były całe i zdrowe, pełne energii. Wtedy podeszła do mnie jakaś dziewczyna z kruczoczarnymi włosami.
-Cześć. Chcesz się zmierzyć?-zapytała.
Kiwnęłam głową. Wyszłyśmy z Centrum Pokemon i ustawiłyśmy się.
-2 na 2-powiedziała dziewczyna z chytrym uśmieszkiem.
Przytaknęłam. Ona wystawiła do walki Slugmę i Teddiursę, a ja moje jedyne pokemony, czyli: mojego pierwszego pokemona, Nidorana oraz nowo złapanego Swinub'a. Zaczęła się walka.
-Slugma, Ember, Teddiursa Quick Attack!
-Unik!
Pokemony przeciwnika zaatakowały, lecz moje pokemony zrobiły zwinne uniki.
-Nidoran, Poison Fang, Swinub Blizzard!
Nidoran uderzył Teddiursę, a Swinub zamroził Slugmę, która padła niezdolna do walki, lecz pozostał jeszcze otruty Teddiursa. Trenerka schowała Slugmę.
-Teddiursa, załatw Nidorana Barrage!
Pokemon Miś uderzył, a mój Nidoran padł niezdolny do dalszej bitwy. Schowałam go do pokeballa. Pozostał Swinub.
-Swinub, Dig!
Pokemon zanurkował pod ziemię. Teddiursa zaczął się rozglądać za przeciwnikiem, a wtedy on wyleciał z ziemii i powalił go. Moja wściekła przeciwniczka schowała pokonanego Teddiursę do pokeballa i poszła do Centrum. Schowałam Swinub'a i ruszyłam w jej ślady. Siostra Joy wyleczyła moje pokemony i wróciłam do domu.
-Mamo, Tato, mam dla was niespodziankę!-krzyknęłam, wchodząc do kuchni.
-Tak, kochanie?-zapytał mój ojciec.
-Mam nowego pokemona!-wykrzyknęłam, a wtedy z mojego pokeballa wyszedł Swinub. Moi rodzice byli ze mnie dumni i bardzo się ucieszyli.
KONIEC
Od Kiary-CD historii Anabeth
Szłam po lesie a obok mnie biegł Nidoran, choć i tak wolałam na nią
Nidorana z racji że jest samicą. Szłam w stronę Konto, podróżowałam już
od jakiegoś czasu. Nagle koło nas przebiegł jakieś pokemon. Nidorana
pobiegła zaraz za nim.
-Nidorana stój!!- krzyknęłam. Mój pokemon był bardzo rozbrykany, biegał za wszytskim przez co często wpadał w kłopoty. Biegał za pokemonem, ale po chwili stracił go z oczu.
-Nidorana!!- krzyczałam. Po paru minutach zobaczyłam mojego pokemona. Nidorana szła do mnie kulejąc na przednią łapkę.
-No i co zrobiłaś?- spytałam. Wzięłam pokemona na ręce. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę miasta.
Szybki znalazłam centrum pokemon i weszłam do środka. Była całkiem spora kolejka do siostry Joy. Usiadłam koło jakieś dziewczyny z Nidoranem na ramieniu.
-Kim jesteś?- spytała dziewczyna.
-Jestem Kiara, a ty?- uśmiechnęłam się.
-Anabeth, miło mi.- odparła.
-Mi również.- uśmiechnęłam się. Kolejka już zniknęła więc podeszłam do recepcji. Przekazałam Nidoran dla siostry Joy i wruciłam do dziewczyny.
-Więc masz Nidoran.
-Tak, a ty?
-Również mam tego samego pokemona.- uśmiechnęłam się. Już lubiłam tą dziewczynę. Po chwili siostra Joy zawołała Anabeth. Ja po chwili także odebrałem mojego pokemona. Wyszłam razem z nowo poznaną nadwór.
<Anabeth?>
-Nidorana stój!!- krzyknęłam. Mój pokemon był bardzo rozbrykany, biegał za wszytskim przez co często wpadał w kłopoty. Biegał za pokemonem, ale po chwili stracił go z oczu.
-Nidorana!!- krzyczałam. Po paru minutach zobaczyłam mojego pokemona. Nidorana szła do mnie kulejąc na przednią łapkę.
-No i co zrobiłaś?- spytałam. Wzięłam pokemona na ręce. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę miasta.
Szybki znalazłam centrum pokemon i weszłam do środka. Była całkiem spora kolejka do siostry Joy. Usiadłam koło jakieś dziewczyny z Nidoranem na ramieniu.
-Kim jesteś?- spytała dziewczyna.
-Jestem Kiara, a ty?- uśmiechnęłam się.
-Anabeth, miło mi.- odparła.
-Mi również.- uśmiechnęłam się. Kolejka już zniknęła więc podeszłam do recepcji. Przekazałam Nidoran dla siostry Joy i wruciłam do dziewczyny.
-Więc masz Nidoran.
-Tak, a ty?
-Również mam tego samego pokemona.- uśmiechnęłam się. Już lubiłam tą dziewczynę. Po chwili siostra Joy zawołała Anabeth. Ja po chwili także odebrałem mojego pokemona. Wyszłam razem z nowo poznaną nadwór.
<Anabeth?>
Od Victorii-CD historii Katherin
Było dosyć wcześnie, chyba 6:00. Mój budzik zaczął dzwonić jak szalony. Wyciągnęłam rękę i jednym ruchem go wyłączyłam. Następnie zrzuciłam z siebie kołdrę i podniosłam się z łóżka. Stanęłam na równe nogi, po czym stanęłam przy oknie. Popatrzałam na ulicę. Słońce wychodziło leniwie za chmur. Ziewnęłam i odwróciłam się, aby pościelić łóżko. Kiedy już tego dokonałam, stanęłam przed lustrem. Na moje głowie był istny koszmar, a nie włosy. Sięgnęłam do szufladki i wyjęłam z niej szczotkę, starając się rozczesać moje blond włosy. Następnie poszłam się ubrać, założyłam białą bluzkę z napisem ,,Like x Like=Love'', oraz niebieskie dżinsy. Nie muszę chyba opowiadać o mojej bieliźnie...... Zbiegłam na dół, po wielkich schodach. Może coś wytłumaczę-mieszkałam w wielkiej willi. Moi rodzice mieli własną firmę, która świetnie sobie radziłam. Miałam też dwóch młodszych braci, na dodatek bliźniaków. Starszą siostrę i jeszcze młodszą. Bracia mieli po 11 lat, jedna siostra 23 a druga 9. Tak. mam wiele pięknych rzeczy, ale i rodzeństwo. No cóż, zawsze z rodzeństwem jest weselej. Zauważyłam, że ktoś ogląda telewizje. Weszłam do salonu, a na kanapie siedziała mama i jadła kanapkę. Obok niej, leżał jej pokemon Leafeon. Patrząc na tą dwójkę, przypomniało mi się, że dzisiaj miało stać się coś wielkiego. Tylko nie pamiętam co. Wzruszyłam ramionami i ruszyłam w stronę kuchni i stanęłam przed lodówką. Wyjęłam z niej parę rzeczy, po czym stworzyłam kanapkę. Zrobiłam do picia herbatę i wróciłam do salonu. Usiadłam na kanapie, obok mamy i pogłaskałam jej pokemona. Zaczęłam jeść swoje śniadanie. Po paru minutach, wszyscy zaczęli wstawać. Nagle zszedł mój tata i popatrzał na mnie zdziwiony.
-Ty jeszcze tutaj?-spytał. Popatrzałam na niego i zamyśliłam się.
-A gdzie miałam być?-zapytałam.
-Przez cały tydzień, byłaś taka podekscytowana, a dzisiaj zapomniałaś że miałaś zdobyć swojego pierwszego pokemona-zaśmiał się i wszedł do kuchni. Znieruchomiałam, a moja mama zaczęła się śmiać. Szybko poderwałam się z kanapy, ubrałam kurtkę, czapkę i buty i w pośpiechu wybiegłam z domu. Jak ja mogłam o tym zapomnieć! W końcu znalazłam się na miejscu i pewnym krokiem weszłam do budynku. Po paru minutach odnalazłam profesora i przyszedł mi największy wybór na świecie. Miałam wybrać pokemona, wiernego towarzysza(a może i nie) na całe życie. Popatrzałam na pokemony które miałam do wyboru. Byli tam Gothita, Nidoran oraz Igglybuff. Wszystkie stworzonka były bardzo przyjazne i łasiły się do mnie. Nie wiedziałam którego wybrać. Typ: Psychiczny, Trujący czy Bajkowy? Ja najbardziej osobiście uwielbiałam Ogniste, Elektryczne no i..psychiczne. Więc wybrałam Gothite. Profesor wręczył mi pokeballa, a ja z radością wyszłam z budynku. Mój pierwszy pokemon! Wypuściłam ją z pokeballa. Szła obok mnie, rozglądając się. Była bardzo ciekawa świata. Zaśmiałam się. Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak. Chyba z 11 lat.
-Ej! Ty zawalczymy?-spojrzał na mnie. Zgodziłam się. Czas zobaczyć, na co stać Gothite.
-Dobra-zgodziłam się i ustawiliśmy się na polu bitwy. Ja oczywiście wzięłam moją jedyną Gothite, a on wystawił Nidorana. Zaczęła się bitwa.
-Gothita!Hypnosis!-krzyknęłam. O dziwo przeciwnik oberwał i spał jak zabity.
-Nidoran, obudź się!-krzyczał chłopiec. Wtedy Gothita użyła Heart Stamp. Pokemon oberwał, po czym się obudził.
-Świetnie, Nidoran zaatakuj Poison Fang!-krzyknął.
-Gothita Teleport!-pokemon szybko się przeteleportował-A teraz Heart Stamp-jako że była blisko Nidorana, zdążyła go zaatakować. Pokemon przeciwnika padł niezdolny do walki. Chłopak zaczął płakać. Gothita wróciła do pokeballa i poszłam dalej. Nagle zobaczyłam że jakaś dziewczyna walczy. Przyglądałam się temu. Kiedy zakończyła swoją walkę wygraną, stanęłam przy niej.
-Niezła walka-powiedziałam.
-Dzięki, ty też chcesz powalczyć?-zapytała, patrząc na trzymanego przeze mnie pokeballa.
-Nie zbyt, przed chwilą walczyłam-uśmiechnęłam się. Dziewczyna kiwnęła głową.
-Jak masz na imię?-zapytałam-Ja jestem Victoria-przedstawiłam się.
-A ja Katherin, a to mój Nidoran-pokazała swojego pokemona. Ja przywołałam mojego.
-To Gothita-pokazałam mojego pokemona. Chwilę sobie gadałyśmy.
-Może pójdziemy na spacer do lasu?-zapytał.
-To świetny pomysł-stwierdziła dziewczyna i ruszyłyśmy. Nasze pokemony się bawiły.
-Skąd jesteś?-spytałam.
Katherin? Brak weny.
-Ty jeszcze tutaj?-spytał. Popatrzałam na niego i zamyśliłam się.
-A gdzie miałam być?-zapytałam.
-Przez cały tydzień, byłaś taka podekscytowana, a dzisiaj zapomniałaś że miałaś zdobyć swojego pierwszego pokemona-zaśmiał się i wszedł do kuchni. Znieruchomiałam, a moja mama zaczęła się śmiać. Szybko poderwałam się z kanapy, ubrałam kurtkę, czapkę i buty i w pośpiechu wybiegłam z domu. Jak ja mogłam o tym zapomnieć! W końcu znalazłam się na miejscu i pewnym krokiem weszłam do budynku. Po paru minutach odnalazłam profesora i przyszedł mi największy wybór na świecie. Miałam wybrać pokemona, wiernego towarzysza(a może i nie) na całe życie. Popatrzałam na pokemony które miałam do wyboru. Byli tam Gothita, Nidoran oraz Igglybuff. Wszystkie stworzonka były bardzo przyjazne i łasiły się do mnie. Nie wiedziałam którego wybrać. Typ: Psychiczny, Trujący czy Bajkowy? Ja najbardziej osobiście uwielbiałam Ogniste, Elektryczne no i..psychiczne. Więc wybrałam Gothite. Profesor wręczył mi pokeballa, a ja z radością wyszłam z budynku. Mój pierwszy pokemon! Wypuściłam ją z pokeballa. Szła obok mnie, rozglądając się. Była bardzo ciekawa świata. Zaśmiałam się. Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak. Chyba z 11 lat.
-Ej! Ty zawalczymy?-spojrzał na mnie. Zgodziłam się. Czas zobaczyć, na co stać Gothite.
-Dobra-zgodziłam się i ustawiliśmy się na polu bitwy. Ja oczywiście wzięłam moją jedyną Gothite, a on wystawił Nidorana. Zaczęła się bitwa.
-Gothita!Hypnosis!-krzyknęłam. O dziwo przeciwnik oberwał i spał jak zabity.
-Nidoran, obudź się!-krzyczał chłopiec. Wtedy Gothita użyła Heart Stamp. Pokemon oberwał, po czym się obudził.
-Świetnie, Nidoran zaatakuj Poison Fang!-krzyknął.
-Gothita Teleport!-pokemon szybko się przeteleportował-A teraz Heart Stamp-jako że była blisko Nidorana, zdążyła go zaatakować. Pokemon przeciwnika padł niezdolny do walki. Chłopak zaczął płakać. Gothita wróciła do pokeballa i poszłam dalej. Nagle zobaczyłam że jakaś dziewczyna walczy. Przyglądałam się temu. Kiedy zakończyła swoją walkę wygraną, stanęłam przy niej.
-Niezła walka-powiedziałam.
-Dzięki, ty też chcesz powalczyć?-zapytała, patrząc na trzymanego przeze mnie pokeballa.
-Nie zbyt, przed chwilą walczyłam-uśmiechnęłam się. Dziewczyna kiwnęła głową.
-Jak masz na imię?-zapytałam-Ja jestem Victoria-przedstawiłam się.
-A ja Katherin, a to mój Nidoran-pokazała swojego pokemona. Ja przywołałam mojego.
-To Gothita-pokazałam mojego pokemona. Chwilę sobie gadałyśmy.
-Może pójdziemy na spacer do lasu?-zapytał.
-To świetny pomysł-stwierdziła dziewczyna i ruszyłyśmy. Nasze pokemony się bawiły.
-Skąd jesteś?-spytałam.
Katherin? Brak weny.
Od Katherin
Smacznie sobie spałam. Oczywiście do czasu. W pewnym momencie coś zaczęło mnie targać za włosy, a gdy to zignorowałam-ściągnęło ze mnie kołdrę. Otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku i wtedy spostrzegłam mojego Nidorana, siedzącego niewinnie na swoim posłanku. Zaśmiałam się. On codziennie mnie budził i już się w sumie do tego przyzwyczaiłam. Podeszłam do lustra, które wisiało w moim pokoju na ścianie. Przejrzałam się w nim. Wyglądałam strasznie. Szybko chwyciłam w ręcę szczotkę leżącą na stoliku nocnym i dokładnie wyczesałam moje białe (lecz nie siwe!) włosy. Nidoran podszedł do mnie. Pogłaskałam go. Mieszkałam w małym, skromnym domku. Moich rodziców prawie nigdy nie było w domu-nieustannie byli w pracy, żeby zarobić. Westchnęłam cicho i podeszłam do szafy. Ubrałam bieliznę, a następnie wyjęłam z niej moją ulubioną, niebieską, jedwabną, lekką bluzkę. Założyłam ją. Do założenia na dół wzięłam zwykłe, czarne dresy, ulubione, najwygodniejsze. Gdy byłam gotowa, uklękłam i podniosłam Nidorana z ziemii, a ten wdrapał się na moje ramię. Podrapałam go za uchem, a ten szczęśliwy wtulił się we mnie. Wyszłam ze swojego pokoju i udałam się na dół. Zapomniałam wspomnieć-mieszkałam w domku z ogródkiem. Gdy znalazłam się w kuchni, spostrzegłam Liepard i Bouffalant'a. Uśmiechnęłam się. Liepard była pokemonem mojej matki, a Bouffalant-mojego ojca. Pokemon kot miauczał głośno, domagając się jedzenia, a byk cały czas prychał i kopytami walił o podłogę. Nie dziwiła im się, napewno nic nie jadły, gdyż moi rodziciele zapewne tak śpieszyli się do pracy, że nie zdążyli ich nakamić.
-Spokojnie, kochani-powiedziałam i wyjęłam z jednej z szafek 3 miski, po czym nasypałam do nich karmy dla pokemonów.
Liepard i Bouffalant zaczęli zajadać. Nidoran zszedł z mojego ramienia i dołączył do nich. Ja wyjęłam z lodówki kiełbaski, 2 jajka i zamknęłam ją, po czym z jednej z szaf wzięłam patelnię. Patelnię położyłam na kuchence i rozbiłam na niej 2 jajka. Po kilku minutach już miałam jajko sadzone, które doprawiłam solą i pieprzem. Następnie przygotowałam kiełbaski. Gdy wszystko było gotowe, zaczęłam zajadać. Tymczasem pokemony już zjadly. Liepard usiadła obok mnie, tak jak Nidoran, za to Bouffalant'a wypuściłam do ogrodu. Po śniadaniu wszystko pozmywałam. Pobiegłam na górę i wzięłam z pokoju moją ulubioną, niebieską torebkę z ćwiekami. Ponownie zbiegłam na dół i wpakowałam do torebki kilka jabłek i wodę, oraz trochę karmy dla Nidorana. Wtedy ujrzałam na dnie kilka pokeballi. Uśmiechnęłam się i pomyślałam, że powinnam złapać jakiegoś pokemona. Wzięłam jednego z pokeballi, który należał do mojego pokemona i rzuciłam nim w niego. Ten schował się do pokeballa, a ja podniosłam go z ziemii i schowałam do torebki, zadowolona. Zarzuciłam na siebie jeszcze mój ulubiony, jedwabny, błękitny płaszcz (co ona ma z niebieskim i tym jedwabiem!? xD). Pożegnałam się z Liepard, głaszcząc ją po grzbiecie i wybiegłam z domu. W ogrodzie zobaczyłam skaczącego i tratującego grządke z kwiatami mojej mamy, Bouffalant'a. Wiedziałam, iż napewno będzie zła, ale teraz nie miałam na to czasu. Pogłaskałam pokemona po grzywie i wyszłam za furtkę, starannie ją zamykając. Po paru minutach doszłam do miasta. W Unovie było przepięknie. Zatrzymałam się na chwilę, po czym ruszyłam dalej. Wtedy zaczepił mnie jakiś chłopak, miał góra 15 lat.
-Hej, chcesz powalczyć?-spytał.
Kiwnęłam głową niepewnie. Nie odzywałam się do niego. Cóż się dziwić-przy pierwszym spotkaniu zawsze taka byłam. On wystawił do walki Rattatę, natomiast ja-Nidorana.
-Nidoran, Cross Poison!
Mój pokemon otruł przeciwnika. Rattata zaczął się kołysać na wszystkie strony, lecz po chwili oprzytomniał.
-Rattata, Quick Attack!
-Nidoran, unik!
Na szczęście mój Nidoran uniknął ataku. Odetchnęłam z ulgą, lecz po chwili krzyknęłam:
-A teraz zaatakuj Toxic Spikes!
Pokemon szczur ponownie oberwał i padł na ziemię niezdolny do walki. Chłopak zdenerwowany schował go do pokeballa i odszedł. Uśmiechnęłam się do Nidorana, lecz zauważyłam, że jest zmęczony. Przytuliłam go i schowałam do pokeballa. Wtem podeszła do mnie dziewczyna, trzymająca w ręce pokeball.
-Niezła walka-powiedziała.
-Dzięki. Też chcesz powalczyć?-spytałam.
Victoria? xD
Od Anabeth
Wstałam bardzo rano. Byłam pełna energii, gdyż już chciałam zacząć trenowanie mojego pokemona. Założyłam swoje puchate kapcioszki i wyszłam z pokoju. Mieszkałam w dużym domu. Znajdowały się tu dwie łazienki, kuchnia, cztery inne pokoje oraz ogród. Mogę również dodać, że mamy tutaj garaż czy piwnicę - jak kto woli. Trzymamy tam dwa samochody i różne sprzęty; basen, kosiarkę, rowery i pozostałe maszyny. Każdy chyba by marzył, żeby żyć tutaj. No może większość osób. Jednak gorzej z moimi rodzicami, ponieważ oni ciągle wyjeżdżali gdzieś i mówili zazwyczaj "Dostaliśmy zlecenie, aby pojechać tam. Sprawy z pracy...". W domu zostawałam tylko ja, mój pokemon i Chansey, która sprzątała i ogólnie opiekowała się domem. Powracając do mojego dnia; wyszłam z pokoju i udałam się do łazienki. Tam uczesałam się, umyłam zęby i zeszłam na dół, gdyż pokój mój był umieszczony na piętrze. Podeszłam do lodówki i wyjęłam mleko. Wzięłam także miskę i płatki owsiane z szafki. Utworzyłam danie zwane "Płatkami z mlekiem" lub "Owsianką" i zasiadłam do stołu. Chansey jak zwykle od rana biegała z pokoju do pokoju. Zapewne coś sprzątała. Cóż....Chyba nikt nie kazał jej tego robić, więc nie rozumiałam postępowania tego stworzenia. No ale co zrobię? Nic... No właśnie. Zabrałam się do jedzenia mojej ukochanej potrawy. Do tego zaczęłam czytać encyklopedię o pokemonach, która - nie wiadomo dlaczego - leżała na stole. Wyszukałam stronę o nazwie "Nidoran" i zaczęłam czytać. Chciałam zdobyć trochę informacji o moim podopiecznym. A właśnie! Gdzie mój pokemon? Wstałam spanikowana i przeanalizowałam parę razy pomieszczenie.
- Nidoran! Nidoran! - krzyczałam, wchodząc po schodach.
Jednak żadnej reakcji. Jakby Nidoran zapadł się pod ziemię. Jednakże po dokładnym przeszukaniu domu, znalazłam trujące stworzenie, które wyjadało owoce z mojej torby. Była ona już doszczętnie rozwalona. Westchnęłam i wyjęłam pokemona. Uniosłam go delikatnie do góry i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Nie rób tego więcej... - mruknęłam znudzona.
Odłożyłam stworzenie na podłogę. Następnie podeszłam do szafy i wyjęłam ubranie, a tak dokładniej bieliznę. Później dołożyłam tylko legginsy, bluzkę oraz skarpetki. I gotowe! Strój na dzisiaj przygotowany. No to co mi jeszcze zostało... A! Nakarmienie Nidorana. Ech... On to już sam zrobił. No to może pójdę do sklepu i kupię nową torbę? Mam duuużo oszczędności, więc nic się nie stanie. Przyszykowałam się do końca i wyszłam. Mój pierwszy pokemon skakał wesoło obok mnie. Szybko dotarłam do sklepu z torbami. Nie wybrałam typowej skórzanej, tylko taką na rzep, którą można przewiesić przez ramię i zwisa koło bioder. Torba była czarna z błękitnym wzorem w romby. Uśmiechnęłam się szeroko i poszłam z nią do kasy. Tam z kolei zapłaciłam za towar i wróciłam do domu. Tam spakowałam potrzebne rzeczy, czyli: pokeballe, butelkę soku, przysmaki, dwa jabłka, pokedex itp. Później ponownie wyszłam z domu. Tym razem chciałam już powalczyć z kimś. W tym celu podążyłam drogą prowadzącą do sali w Kanto. Kierowałam się mapą w moim elektrycznym przewodniczku. W końcu do dotarłam do upragnionego miejsca. Wyzwałam jednego z tutejszych trenerów na bitwę. Chłopiec zgodził się. Przeciwnik, z którym walczyłam, był niski i młody. Miał zapewne 10 lat. Heh, na pewno go pokonam! Chłopiec nazywał się Jack. Dziecko wystawiło do walki Ponytę. Ja oczywiście przyzwałam Nidorana.
- Flamethrower! - krzyknął.
- Unik, a następnie Acid Armor! - odparłam tym samym tonem.
Mój pokemon zwinnie uniknął ataku. Teraz Nidoran była bardziej odporniejsza na ataki wroga.
- Poison Fang! - rozkazałam.
Pokemon szybko podbiegł do ognistego konia i go ugryzł. Ponyta przybrała barwę bardziej fioletową, gdyż była zatruta.
- NIE!!! Ponyta, Ember!!!! - zażądał chłopak.
Ogień kuca trafił w Nidoran. Aczkolwiek ta z kolei odegrała się Poison Tail.
- Ty głupi ośle! Pokonaj wreszcie tego gryzonia! - darł się.
Wykorzystałam tą okazję, kiedy Ponyta była zajęta i kazałam Nidoranowi zaatakować ją ruchem Poison Fang. Samica wykonała atak bezbłędnie, a zatruta klacz upadła i była za słaba, żeby walczyć. Jack umieścił ją w pokeballu i z grymasem na twarzy odszedł. Ja także przywołałam Nidoran do pokeballa i żwawym krokiem udałam się do Centrum Pokemon. Ten pierwszy trening był na prawdę udany. Oddałam kulkę Siostrze Joy, a ta zabrała go gdzieś. Usiadłam na jednej z ławek i czekałam. Nagle dosiadła się do mnie inna dziewczyna, która miała na ramieniu jakiegoś pokemona.
- Kim jesteś? - zapytałam zaciekawiona.
<Ktuś? xD>
- Nidoran! Nidoran! - krzyczałam, wchodząc po schodach.
Jednak żadnej reakcji. Jakby Nidoran zapadł się pod ziemię. Jednakże po dokładnym przeszukaniu domu, znalazłam trujące stworzenie, które wyjadało owoce z mojej torby. Była ona już doszczętnie rozwalona. Westchnęłam i wyjęłam pokemona. Uniosłam go delikatnie do góry i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Nie rób tego więcej... - mruknęłam znudzona.
Odłożyłam stworzenie na podłogę. Następnie podeszłam do szafy i wyjęłam ubranie, a tak dokładniej bieliznę. Później dołożyłam tylko legginsy, bluzkę oraz skarpetki. I gotowe! Strój na dzisiaj przygotowany. No to co mi jeszcze zostało... A! Nakarmienie Nidorana. Ech... On to już sam zrobił. No to może pójdę do sklepu i kupię nową torbę? Mam duuużo oszczędności, więc nic się nie stanie. Przyszykowałam się do końca i wyszłam. Mój pierwszy pokemon skakał wesoło obok mnie. Szybko dotarłam do sklepu z torbami. Nie wybrałam typowej skórzanej, tylko taką na rzep, którą można przewiesić przez ramię i zwisa koło bioder. Torba była czarna z błękitnym wzorem w romby. Uśmiechnęłam się szeroko i poszłam z nią do kasy. Tam z kolei zapłaciłam za towar i wróciłam do domu. Tam spakowałam potrzebne rzeczy, czyli: pokeballe, butelkę soku, przysmaki, dwa jabłka, pokedex itp. Później ponownie wyszłam z domu. Tym razem chciałam już powalczyć z kimś. W tym celu podążyłam drogą prowadzącą do sali w Kanto. Kierowałam się mapą w moim elektrycznym przewodniczku. W końcu do dotarłam do upragnionego miejsca. Wyzwałam jednego z tutejszych trenerów na bitwę. Chłopiec zgodził się. Przeciwnik, z którym walczyłam, był niski i młody. Miał zapewne 10 lat. Heh, na pewno go pokonam! Chłopiec nazywał się Jack. Dziecko wystawiło do walki Ponytę. Ja oczywiście przyzwałam Nidorana.
- Flamethrower! - krzyknął.
- Unik, a następnie Acid Armor! - odparłam tym samym tonem.
Mój pokemon zwinnie uniknął ataku. Teraz Nidoran była bardziej odporniejsza na ataki wroga.
- Poison Fang! - rozkazałam.
Pokemon szybko podbiegł do ognistego konia i go ugryzł. Ponyta przybrała barwę bardziej fioletową, gdyż była zatruta.
- NIE!!! Ponyta, Ember!!!! - zażądał chłopak.
Ogień kuca trafił w Nidoran. Aczkolwiek ta z kolei odegrała się Poison Tail.
- Ty głupi ośle! Pokonaj wreszcie tego gryzonia! - darł się.
Wykorzystałam tą okazję, kiedy Ponyta była zajęta i kazałam Nidoranowi zaatakować ją ruchem Poison Fang. Samica wykonała atak bezbłędnie, a zatruta klacz upadła i była za słaba, żeby walczyć. Jack umieścił ją w pokeballu i z grymasem na twarzy odszedł. Ja także przywołałam Nidoran do pokeballa i żwawym krokiem udałam się do Centrum Pokemon. Ten pierwszy trening był na prawdę udany. Oddałam kulkę Siostrze Joy, a ta zabrała go gdzieś. Usiadłam na jednej z ławek i czekałam. Nagle dosiadła się do mnie inna dziewczyna, która miała na ramieniu jakiegoś pokemona.
- Kim jesteś? - zapytałam zaciekawiona.
<Ktuś? xD>
Nowe trenerki!
Powitajmy serdecznie nowe trenerki, Anabeth, Kiarę i Victorię! Witamy was serdecznie i mamy nadzieję, że spodoba wam się tutaj!
Victoria Anderson
Anabeth Gladewood
Kiara Carver
piątek, 30 października 2015
Otwarcie!
Blog zostaje oficjalnie....
OTWARTY!
Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, i mam nadzieję, że wy też :3 Niestety, nie jestem dobra w "przemowach", za co was przepraszam xD Zapraszam do dołączenia i mam nadzieję, że blog wam się spodoba :)
Administratorka
Katherine
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)