Szłam po lesie a obok mnie biegł Nidoran, choć i tak wolałam na nią
Nidorana z racji że jest samicą. Szłam w stronę Konto, podróżowałam już
od jakiegoś czasu. Nagle koło nas przebiegł jakieś pokemon. Nidorana
pobiegła zaraz za nim.
-Nidorana stój!!- krzyknęłam. Mój pokemon był bardzo rozbrykany, biegał
za wszytskim przez co często wpadał w kłopoty. Biegał za pokemonem, ale
po chwili stracił go z oczu.
-Nidorana!!- krzyczałam. Po paru minutach zobaczyłam mojego pokemona. Nidorana szła do mnie kulejąc na przednią łapkę.
-No i co zrobiłaś?- spytałam. Wzięłam pokemona na ręce. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę miasta.
Szybki znalazłam centrum pokemon i weszłam do środka. Była całkiem
spora kolejka do siostry Joy. Usiadłam koło jakieś dziewczyny z
Nidoranem na ramieniu.
-Kim jesteś?- spytała dziewczyna.
-Jestem Kiara, a ty?- uśmiechnęłam się.
-Anabeth, miło mi.- odparła.
-Mi również.- uśmiechnęłam się. Kolejka już zniknęła więc podeszłam do
recepcji. Przekazałam Nidoran dla siostry Joy i wruciłam do dziewczyny.
-Więc masz Nidoran.
-Tak, a ty?
-Również mam tego samego pokemona.- uśmiechnęłam się. Już lubiłam tą
dziewczynę. Po chwili siostra Joy zawołała Anabeth. Ja po chwili także
odebrałem mojego pokemona. Wyszłam razem z nowo poznaną nadwór.
<Anabeth?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz