sobota, 31 października 2015

Od Katherin

Smacznie sobie spałam. Oczywiście do czasu. W pewnym momencie coś zaczęło mnie targać za włosy, a gdy to zignorowałam-ściągnęło ze mnie kołdrę. Otworzyłam oczy i usiadłam na łóżku i wtedy spostrzegłam mojego Nidorana, siedzącego niewinnie na swoim posłanku. Zaśmiałam się. On codziennie mnie budził i już się w sumie do tego przyzwyczaiłam. Podeszłam do lustra, które wisiało w moim pokoju na ścianie. Przejrzałam się w nim. Wyglądałam strasznie. Szybko chwyciłam w ręcę szczotkę leżącą na stoliku nocnym i dokładnie wyczesałam moje białe (lecz nie siwe!) włosy. Nidoran podszedł do mnie. Pogłaskałam go. Mieszkałam w małym, skromnym domku. Moich rodziców prawie nigdy nie było w domu-nieustannie byli w pracy, żeby zarobić. Westchnęłam cicho i podeszłam do szafy. Ubrałam bieliznę, a następnie wyjęłam z niej moją ulubioną, niebieską, jedwabną, lekką bluzkę. Założyłam ją. Do założenia na dół wzięłam zwykłe, czarne dresy, ulubione, najwygodniejsze. Gdy byłam gotowa, uklękłam i podniosłam Nidorana z ziemii, a ten wdrapał się na moje ramię. Podrapałam go za uchem, a ten szczęśliwy wtulił się we mnie. Wyszłam ze swojego pokoju i udałam się na dół. Zapomniałam wspomnieć-mieszkałam w domku z ogródkiem. Gdy znalazłam się w kuchni, spostrzegłam Liepard i Bouffalant'a. Uśmiechnęłam się. Liepard była pokemonem mojej matki, a Bouffalant-mojego ojca. Pokemon kot miauczał głośno, domagając się jedzenia, a byk cały czas prychał i kopytami walił o podłogę. Nie dziwiła im się, napewno nic nie jadły, gdyż moi rodziciele zapewne tak śpieszyli się do pracy, że nie zdążyli ich nakamić.
-Spokojnie, kochani-powiedziałam i wyjęłam z jednej z szafek 3 miski, po czym nasypałam do nich karmy dla pokemonów.
Liepard i Bouffalant zaczęli zajadać. Nidoran zszedł z mojego ramienia i dołączył do nich. Ja wyjęłam z lodówki kiełbaski, 2 jajka i zamknęłam ją, po czym z jednej z szaf wzięłam patelnię. Patelnię położyłam na kuchence i rozbiłam na niej 2 jajka. Po kilku minutach już miałam jajko sadzone, które doprawiłam solą i pieprzem. Następnie przygotowałam kiełbaski. Gdy wszystko było gotowe, zaczęłam zajadać. Tymczasem pokemony już zjadly. Liepard usiadła obok mnie, tak jak Nidoran, za to Bouffalant'a wypuściłam do ogrodu. Po śniadaniu wszystko pozmywałam. Pobiegłam na górę i wzięłam z pokoju moją ulubioną, niebieską torebkę z ćwiekami. Ponownie zbiegłam na dół i wpakowałam do torebki kilka jabłek i wodę, oraz trochę karmy dla Nidorana. Wtedy ujrzałam na dnie kilka pokeballi. Uśmiechnęłam się i pomyślałam, że powinnam złapać jakiegoś pokemona. Wzięłam jednego z pokeballi, który należał do mojego pokemona i rzuciłam nim w niego. Ten schował się do pokeballa, a ja podniosłam go z ziemii i schowałam do torebki, zadowolona. Zarzuciłam na siebie jeszcze mój ulubiony, jedwabny, błękitny płaszcz (co ona ma z niebieskim i tym jedwabiem!? xD). Pożegnałam się z Liepard, głaszcząc ją po grzbiecie i wybiegłam z domu. W ogrodzie zobaczyłam skaczącego i tratującego grządke z kwiatami mojej mamy, Bouffalant'a. Wiedziałam, iż napewno będzie zła, ale teraz nie miałam na to czasu. Pogłaskałam pokemona po grzywie i wyszłam za furtkę, starannie ją zamykając. Po paru minutach doszłam do miasta. W Unovie było przepięknie. Zatrzymałam się na chwilę, po czym ruszyłam dalej. Wtedy zaczepił mnie jakiś chłopak, miał góra 15 lat. 
-Hej, chcesz powalczyć?-spytał.
Kiwnęłam głową niepewnie. Nie odzywałam się do niego. Cóż się dziwić-przy pierwszym spotkaniu zawsze taka byłam. On wystawił do walki Rattatę, natomiast ja-Nidorana. 
-Nidoran, Cross Poison!
Mój pokemon otruł przeciwnika. Rattata zaczął się kołysać na wszystkie strony, lecz po chwili oprzytomniał.
-Rattata, Quick Attack!
-Nidoran, unik!
Na szczęście mój Nidoran uniknął ataku. Odetchnęłam z ulgą, lecz po chwili krzyknęłam:
-A teraz zaatakuj Toxic Spikes!
Pokemon szczur ponownie oberwał i padł na ziemię niezdolny do walki. Chłopak zdenerwowany schował go do pokeballa i odszedł. Uśmiechnęłam się do Nidorana, lecz zauważyłam, że jest zmęczony. Przytuliłam go i schowałam do pokeballa. Wtem podeszła do mnie dziewczyna, trzymająca w ręce pokeball.
-Niezła walka-powiedziała.
-Dzięki. Też chcesz powalczyć?-spytałam.
Victoria? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz